Bez trudu można czytać tę opowieść z przyszłości (2054 rok) i kosmosu czy też innej planety jako historię teraźniejszą, tu i teraz i trzymającą się mocno Ziemi. Łatwo znaleźć tu Trumpa, całą masę bałwanów współczesnego świata, krytykę rozwydrzonego kapitalizmu, zachłanności i ignorancji. Odszukać bycie jedną osobą w wielu wersjach. A jednak coś w tym filmie nie zagrało, coś jest tu niesłychanie wręcz topornego. Myślę, że tym czymś jest karykatura.
We use cookies to enhance your experience while using our website. If you are using our Services via a browser you can restrict, block or remove cookies through your web browser settings. We also use content and scripts from third parties that may use tracking technologies. You can selectively provide your consent below to allow such third party embeds. For complete information about the cookies we use, data we collect and how we process them, please check our Privacy Policy