Kiedy oglądałem „Projekt Hail Mary” (czyli de facto: Projekt Zdrowaś Mario), przyszedł mi do głowy E.T. Nigdy nie patrzyłem na niego jako na postać w gruncie rzeczy rubaszną i slapstickową. W zasadzie postać, która się teoretycznie nie broni, a jednak stała się kultowym symbolem chwytającym za serce. Tutaj z kosmitą zwany Rocky jest dokładnie tak samo.
To nie jest nowy temat. Powiedziałbym że wręcz jest on dość mocno zgrany. Tym bardziej interesujące jest to ujęcie, które opiera się na doskonałej grze aktorskiej. Nie tylko doświadczonego Stellana Skarsgaarda, ale i dwóch norweskich młodych aktorek w roli sióstr. Wydawać by się mogło, że niewidzialnych, niezagojonych ran nie da się wyleczyć w obliczu milczenia. „Wartość sentymentalna” pokazuje, że nie zawsze rozmowa jest rozwiązaniem.
Jestem świadom, że nie wszyscy popierali obsypanie nagrodami poprzedniego filmy Chloé Zhao, czyli „Nomadlandu”. W wypadku „Hamneta” jednak nie ma chyba wątpliwości. To czyste piękno, wspaniały i mocny film, który przeszywa człowieka na wskroś. Są w nim takie emocje i działa on tak mocno, że trudno po nim wstać z fotela. To jest kino, do stu diabłów!
Pamiętam ten moment, gdy siedzę w kinie pod koniec lat dziewięćdziesiątych i oglądam „Anakondę” z Jennifer Lopez, Jonem Voigtem czy Ice Cubem. Myślę wtedy „co za głupoty!”. Po ćwierćwieczu żałuję, że nie miałem wtedy więcej luzu np. tyle, ile twórcy tej nowej wersji, która jest czystą zabawą. W zasadzie nie czystą, ale skażoną spuścizną tamtego oryginału, który okazał sę – o ja głupi – kultowy.
Pamiętam swój entuzjazm po pierwszym „Avatarze”. Nie wierzę… to już 16 lat. Tamten klimat, poetyka, kreska, wreszcie niezapomniana muzyka Jamesa Horner – to wszystko musiało zadziałać na kogoś, kto kino wiąże z wyobraźią. Nawet jeśli „Avatar” był tylko rozbudowanym „Tańczącym z Wilkami”. Minęło wiele lat, uniwersum się rozrosło. Tylko czy zarazem rozrosła się historia?
Chyba w ostatnich latach zapomnieliśmy nieco o tym, jaką ogromną frajdą może być mrugająca okiem kreskówka, na dodatek z dobrym dubbingiem. Taka, którą różne osoby (także w różnym wieku) mogą odbierać na różnych poziomach. „Zwierzogród” przypomina o tym po raz drugi. Także o tym, że tak zbudowane filmy trzeba obejrzeć kilka razy, by wychwycić całą zabawę.
Z tym filmem jest jak z procesem norymberskim – jeśli schrzanisz tę próbę, precedensowo kolejne nie będą miały szans. A szkoda, by nie miały, bo proces norymberski to samograj. Zwłaszcza dla kina amerykańskiego, które uwielbia filmy z akcją na sali sądowej. A to przecież sala sądowa wszech czasów, czyż nie?
Ryzykowny pomysł. Zrobić dzisiaj film, w którym pod wpływem Ewangelii młodzi chłopcy (ministranci!) postanawiają coś z tym cholernym światem zrobić, to znaczy skoczyć z ekranu na główkę. To przecież na kilometr zalatywało słodkim filmidłem, niestrawnym w kinie. A jednak udało się. Udało się także z uwagi na ten cholerny świat. W nim bycie w porządku nie jest bowiem takie proste.
To jest film brutalny. I sceny znęcania się oraz przemocy domowej, pokazywane bez ogródek, nie mogą pozostawić bez emocji żadnego normalnego widza. A jednak – proszę mi wybaczyć – za jeszcze brutalniejsze uznaję te sceny, w których nikt nikogo nie bije. Np. scenę wzywania policji na interwencję, by przekonać się, że policja nie ma zamiaru pomagać.
Dla kogoś, kto zachwycił się historią Predatora z Arnoldem Schwarzeneggerem i Carlem Waethersem i podbił to drugą częścią z Danny’m Gloverem, nietrudno dojść do wniosku, że to za mało. Że chciałby więcej. Zwłaszcza, gdy dostaje się takie kontynuacje jak „Prey”, zresztą tego samego reżysera – tę u Komanczów. A tu? Tutaj rewolucja w Predatorze idzie zdecydowanie najdalej.
We use cookies to enhance your experience while using our website. If you are using our Services via a browser you can restrict, block or remove cookies through your web browser settings. We also use content and scripts from third parties that may use tracking technologies. You can selectively provide your consent below to allow such third party embeds. For complete information about the cookies we use, data we collect and how we process them, please check our Privacy Policy