NAPISZ DO MNIE!
Kino

„Franz Kafka” czyli jeden do dziesięciu milionów

Mówią, że to najlepszy film Agnieszki Holland. Nie wiem czy najlepszy, ale chyba wyjątkowy i może najbardziej osobisty. Polska reżyserka zdradza swą wieloletnią fascynację Franzem Kafką i stara się dobrać do groteskowego kultu, jakim jest on otaczany. To film pełen emocji i wyobrażeń, przeskoków i groteski. Można by powiedzieć – kafkowski.

„Franz Kafka”

reżyseria: Agnieszka Holland
scenariusz: Marek Epstein, Agnieszka Holland
w rolach głównych: Idan Weiss, Peter Kurth, Ivan Trojan, Jenovefa Bokova, Carl Schuler, Katharina Stark, Sebastian Schwarz


„Franz Kafka”

Osobliwy? Na pewno, cokolwiek to znaczy w  kontekście Franza Kafki. Niepasujący? To chyba najbardziej pasujące – nomen omen – określenie. Jest w filmie Agnieszki Holland scena, w której kustoszka muzeum Franza Kafki mówi, że nikt nie odcisnął takiego piętna na literaturze jak on, ale nikt nie potrafi tego wyjaśnić.

Jej Franz Kafka to człowiek, który nie pasuje pod wieloma względami. Do świata mu współczesnego, w którym jest rozdarty między tak wieloma sprawami – pracą i tworzeniem, rodziną i sztuką, posłuszeństwem i buntem, miłością i pożądaniem, zaręczynami i ich zerwaniem. Nie pasuje także do świata przyszłego, który tworzy ulice Kafki, muzea Kafki, nawet hamburgery Kafki. Kafka staje się popkulturową marką, co stoi w jakże silnym kontraście do postaci, którą znakomicie kreuje Idan Weiss.

Agnieszka Holland powiada, że od razu wiedziała na castingu, iż to on powinien zagrać tę postać. Może odpowiadał jej wyobrażeniom twórcy, który tak mocno zadziałał nie tylko na europejską i światową kulturę, ale również na nią. I ten Kafka w wydaniu Idana Weissa jest człowiekiem wciśniętym niejako w całą tę światową kulturę i popkulturę niemal na siłę. Niczym chłopiec rzucony na siłę do wody przez ojca, bo przecież jakoś sobie poradzi.

Ojca tego gra pochodzący jeszcze z NRD aktor Peter Kurth. Jeżeli Franz Kafka może mieć ojca bardziej niepasującego do siebie, to właśnie takiego. Ojca krzyczącego, że chyba nie chce mu on powiedzieć, że cała ta jego pisanina jest ważniejsza niż przyszłość ich firmy. Ojca, któremu chce się przypodobać, zyskać akceptację, ale który jest też jego przekleństwem.

„Franz Kafka”

„Franz Kafka” czyli cały ten śmiech

Czy ten Franz Kafka to człowiek w spektrum autyzmu? Trudno powiedzieć, pewne znamiona na pewno wypełnia. Jest człowiekiem zbuntowanym, ale do środka i chroniącym się przed światem w swoim, świecie wewnętrznym. Jednocześnie jednak ma do tego swojego świata i swojej twórczości dystans. Weźmy chociażby scenę publicznego czytania „Procesu”, podczas którego Franz Kafka czytający swe teksty niemal umiera ze śmiechu.

I na to wszystko mamy współczesną Pragę i obsesję Czechów na punkcie pisarza, który urasta tu do atrakcji turystycznej. Sprowadza ona Kafkę do gadżetu i nadruku na koszulce albo wyciętej z karetonu sylwetki, do której można pozować do zdjęcia. To rodzaj groteskowego kultu. Gorzkie to i zabawne jednocześnie, chociaż zgodne z tym, co kiedyś pisał Tadeusz Różewicz, że Kafka nie zasłużył sobie na coś podobnego. I kto wie, może zgodne z tymi absurdami, o których on sam pisał.

Agnieszka Holland mówiła o tym filmie, że robienie klasycznych biografii w obecnym kinie zupełnie mija się z celem. I ona takowej nie robi. Owszem, mamy tu zdarzenia z życia Franza Kafki, ale ten film jest raczej wyobrażeniem reżyserki na temat postaci, która zachwyciła ją dawno temu, gdy czytała (o ile dobrze pamiętam) listy pisarza (to one zastępowały mu inny kontakt z ludźmi). To kino pełne emocji w miejsce faktów i interpretacji zamiast chronologii. Oszczędne, także oszczędne w słowa, o których Franz Kafka powiada, że nikt nie rozumie, jak wielkie mają znaczenie. Pierwsza scena o tym zaświadcza, gdy Kafka podchodzi do słowa w sposób niezwykle ortodoksyjny.

„Franz Kafka”

„Franz Kafka” czyli jakie znaczenie ma słowo

Bo też słowo prowadzi do języka, a ono jest formą zrozumienia i wyrażenia siebie. Nie mam na myśli jedynie języka pisarskiego, którym posługuje się Franz Kafka i po który sięga, by tworzyć, ale i uciec. Mam na myśli także język filmowy, gdyż polski kandydat do Oscara jest w gruncie rzeczy dziełem o takim właśnie sposobie wyrazu, O akcie wyobraźni, który sięga po nieoczywiste formy i eksperymenty. Przecież ten film nawet jak na dorobek Agnieszki Holland jest najbardziej nietypowy, najbardziej niejednoznaczny i może faktycznie najbardziej ciekawy.

 Życie Franza Kafki zderza się tu z mitem. Wykracza poza ramy zwykłej opowieści, która staje się nader często groteskowa, mockumentalna i przesycona satyrą. Iście kafkowska, w gruncie rzeczy. Oto bowiem zbiór tego, co Kafka naprawdę napisał, a obok stos tego, co napisano o nim. Różnica jest kolosalna – jeden do dziesięciu milionów. Możliwe, że aby dostrzec Franza Kafkę, trzeba się z tym całym nawisem uporać. Może właśnie poprzez taką nowatorską formę, artystyczne błądzenie po losach Franza Kafki za jego życia i już po nim, poprzez jego dzieciństwo, młodość, chorobę aż po kult. Bo przecież nie ma jednego klucza do Kafki, tak niedopasowanego i wybuchającego śmiechem wtedy, gdy – zdaniem innych – nie wypada.

Radosław Nawrot

Privacy Settings
We use cookies to enhance your experience while using our website. If you are using our Services via a browser you can restrict, block or remove cookies through your web browser settings. We also use content and scripts from third parties that may use tracking technologies. You can selectively provide your consent below to allow such third party embeds. For complete information about the cookies we use, data we collect and how we process them, please check our Privacy Policy
Youtube
Consent to display content from - Youtube
Vimeo
Consent to display content from - Vimeo
Google Maps
Consent to display content from - Google
Spotify
Consent to display content from - Spotify
Sound Cloud
Consent to display content from - Sound