NAPISZ DO MNIE!
Kino

„Emilia Perez” czyli śpiew głosem męskim, śpiew głosem kobiecym

Ja wiem, że wielu z nas ma krzywe zęby na musicale i łączenie filmu z muzyką i śpiewem. Zastanawiałem się, dlaczego i chyba wiem – ale o tym za chwilę. Ja też bowiem miałem krzywe zęby, a afery wokół filmu „Emila Perez”, które rzutowały na rozdanie Oscarów, jakoś nie przyciągały mnie do kina na seans tego filmu. Niewiele by brakowało, abym go nie obejrzał. To byłby błąd.
Kino

„Brutalista” czyli sufit wysoko, więc wszyscy patrzą w górę

Przerwa w środku filmu? Pewnie na siku. No tak, ale takie przerwy zarządza się raczej w wypadku filmów dla dzieci. Tymczasem tutaj, w trzygodzinnym „Brutaliście” mamy przerwę, która – jak podaje wyraźny komunikat – jest „integralną częścią filmu”. Zaintrygowało mnie to, ale odpowiedź na pytanie, o co chodzi z tą pauzą znalazłem dopiero, gdy film obejrzałem.
Kino

„W pokoju obok” czyli za ścianą nie ma nikogo

Pedro Almodovar ma naprzeciw siebie dwie bohaterki idealne do zderzenia postaw, charakterów i okoliczności życia. Ma do tego sytuację niezwykle trudną, jaką jest towarzyszenie komuś w rezygnacji z życia. I z tym wszystkim robi film kontrowersyjny nie z uwagi na temat, który podjął. Jest on kontrowersyjny z uwagi na to, jak łatwo się po nim prześlizguje. Może Almodovar nie czuje już potrzeby wgryzania się w takie kwestie?
Kino

„Kleks i wynalazek Filipa Golarza” czyli świt żywych trupów

W chwili, gdy Golarz Filip mówi: „po co nam wyobraźnia, skoro mamy karty pamięci”, ktoś spośród widowni scrolluje na telefonie, bijąc reszcie oglądających światłem po oczach i nie widzi w tym problemu. Kiedy Filip dodaje: „po co nam bajki, skoro są aplikacje”, do telefonów zaglądają inni. Dwie godziny to za wiele, aby wytrzymać bez trawiącego mózg uzależnienia. O tym także jest „Kleks i wynalazek Filipa Golarza”. O scrollowaniu życia i o ryzyku niesionym przez nowe technologie.
Kino

„Mufasa: Król Lew” czyli król zwierząt jest tylko jeden

Co stało za sukcesem „Króla Lwa”? Tego oryginalnego, z 1994 roku? Bo sukces był gigantyczny, a kreskówka weszła do historii kina i historii popkultury nie tylko z uwagi na swoją warstwę fabularną. Stała się źródłem skojarzeń, odniesień, prostych metafor i przesłań. I to właśnie stanowiło o jej sukcesie, nie łażące po sawannie lwy. Zresztą… żeby tylko po sawannie.
Kino

„Wicked” czyli co właściwie jest po drugiej stronie tęczy

Najpierw „Joker” w formie quasi-musicalowej, teraz klasyczny „Wicked” czyli musical napisany przez Stephena Schwartza na bazie „Czarodzieja z krainy Oz”. Czy to renesans kinowego musicalu, o czym świadczyłby sukces odnoszony przez nową wersję „Wicked”? Nie do końca, bo jednak wiele osób źle znosi taką formę ekranowej ekspresji, która na dodatek ma pewne poważne konsekwencje.
1 2 3 4 5 16 17
Privacy Settings
We use cookies to enhance your experience while using our website. If you are using our Services via a browser you can restrict, block or remove cookies through your web browser settings. We also use content and scripts from third parties that may use tracking technologies. You can selectively provide your consent below to allow such third party embeds. For complete information about the cookies we use, data we collect and how we process them, please check our Privacy Policy
Youtube
Consent to display content from - Youtube
Vimeo
Consent to display content from - Vimeo
Google Maps
Consent to display content from - Google
Spotify
Consent to display content from - Spotify
Sound Cloud
Consent to display content from - Sound