NAPISZ DO MNIE!
Kino

„X” czyli ktoś uprawia seks w stodole

Umieszczenie akcji tego slashera w 1979 roku nie jest przypadkowe. Nawiązuje on do lat siedemdziesiątych jako do złotej epoki horroru i thrillera, ale także jako do złotej epoki soft porno, w której próbowano wyprać ten gatunek i wprowadzić do kin. Było minęło. Ti West usiłuje sprzedać w staroświeckim opakowaniu coś, w czym w zasadzie niczego nowego nie ma.
Kino

„Morbius” czyli fatalna wada zgryzu

Dwuznacznie moralny bohater tego typu jak Morbius mógłby być postacią wykraczającą znacznie poza komiks, poza superbohaterskie opowieści. To postać niemal archetypiczna, zwłaszcza że Morbius kładzie na szali swe życie i tożsamość nie w pogoni jedynie za pychą, sławą, nauką i zaspokajaniem ciekawości. On przecież walczy o przetrwanie. Dlaczego więc wszystko poszło tutaj tak źle?
Kino

„Batman” czyli detektyw w pelerynie

Przychodzi taki moment, gdy nie chce się już po raz któryś zakładać maski, peleryny i ponownie przeżywać tej samej historii z Pingwinami, Jokerami, Batmanami i Kobietami-Kotami. Opowieść o człowieku-nietoperzu to kamień milowy współczesnej popkultury, niezwykle pojemny mit, ale ileż można! Matt Reeves udowadnia, że w zasadzie w nieskończoność, jak w wypadku mitów greckich.
Kino

„Belfast” czyli irlandzka rzecz być daleko

Bardziej niż sentymentalną opowieść o dzieciństwie widzę w „Belfaście” sentymentalną opowieść o więzi, której nie rozrywa nawet tułaczka, chociaż zapewne jedna z drugą się łączą. Kenneth Branagh – jeden z tych irlandzkich tułaczy – zrobił film o świecie, który zapamiętał i który rozpada się wciąż i wciąż, nieuchronnie. Kręcąc o tym, co zna i pamięta, stworzył dzieło przebijające wszelkie jego próby interpretacyjne, chociażby adaptacje Agathy Christie.
Kino

„Moonfall” czyli ciemna strona Księżyca

Roland Emmerich po prostu pozostaje sobą. Nadal potrafi zrobić wielkie widowisko, w którym dochodzi niemal do zagłady całej planety, ale ludzie dobrej woli potrafią powstrzymać nawet nieuchronne siły kosmiczne. Sęk w tym, że pomysły się kończą. Po wyeksploatowaniu komet, meteorów, kosmitów, przesunięć biegunów Ziemi, katastrof klimatycznych zostało naprawdę niewiele. Zostały absurdy.
Kino

„Gierek” czyli wstyd mi za tych z Radomia

To, że ktoś robi film, by wybielić Edwarda Gierka i postawić mu pomnik, bez zważania na brak wolności, zamordyzm i represje tamtych czasów, przymykając oko na Ursus, Radom, ścieżki zdrowia, Stanisława Pyjasa – to jeszcze jakoś mogę w fotelu kinowym zrozumieć. Tego, że robi to w tak karczemnie amatorski sposób – już nie. To nie jest film, ale jakiś pokaz kukiełkowy.
1 2 3 4 7 8
Privacy Settings
We use cookies to enhance your experience while using our website. If you are using our Services via a browser you can restrict, block or remove cookies through your web browser settings. We also use content and scripts from third parties that may use tracking technologies. You can selectively provide your consent below to allow such third party embeds. For complete information about the cookies we use, data we collect and how we process them, please check our Privacy Policy
Youtube
Consent to display content from Youtube
Vimeo
Consent to display content from Vimeo
Google Maps
Consent to display content from Google
Spotify
Consent to display content from Spotify
Sound Cloud
Consent to display content from Sound