Ryzykowny pomysł. Zrobić dzisiaj film, w którym pod wpływem Ewangelii młodzi chłopcy (ministranci!) postanawiają coś z tym cholernym światem zrobić, to znaczy skoczyć z ekranu na główkę. To przecież na kilometr zalatywało słodkim filmidłem, niestrawnym w kinie. A jednak udało się. Udało się także z uwagi na ten cholerny świat. W nim bycie w porządku nie jest bowiem takie proste.
To jest film brutalny. I sceny znęcania się oraz przemocy domowej, pokazywane bez ogródek, nie mogą pozostawić bez emocji żadnego normalnego widza. A jednak – proszę mi wybaczyć – za jeszcze brutalniejsze uznaję te sceny, w których nikt nikogo nie bije. Np. scenę wzywania policji na interwencję, by przekonać się, że policja nie ma zamiaru pomagać.
Dla kogoś, kto zachwycił się historią Predatora z Arnoldem Schwarzeneggerem i Carlem Waethersem i podbił to drugą częścią z Danny’m Gloverem, nietrudno dojść do wniosku, że to za mało. Że chciałby więcej. Zwłaszcza, gdy dostaje się takie kontynuacje jak „Prey”, zresztą tego samego reżysera – tę u Komanczów. A tu? Tutaj rewolucja w Predatorze idzie zdecydowanie najdalej.
Mówią, że to najlepszy film Agnieszki Holland. Nie wiem czy najlepszy, ale chyba wyjątkowy i może najbardziej osobisty. Polska reżyserka zdradza swą wieloletnią fascynację Franzem Kafką i stara się dobrać do groteskowego kultu, jakim jest on otaczany. To film pełen emocji i wyobrażeń, przeskoków i groteski. Można by powiedzieć – kafkowski.
Zauważam u siebie poważną zmianę. Chociaż wcześniej nie nadążałem za muzyką Fryderyka Chopina, chyba nawet jej do końca nie lubiłem, teraz jest inaczej. Ciągnie mnie do niej, ciągnie do niego. Ten film jest zatem w takiej sytuacji doskonałym dopełnieniem konkursu chopinowskiego, który oglądałem i słuchałem namiętnie.
W dawnych „Psach” pada jedno zdanie, które może nie wszyscy wychwycili. „Taka sama prawda jak to, że Franc ponoć strzelał do papieża”. Mam wrażenie, że na bazie tego jednego zdania Władysław Pasikowski zbudował fabułę swego najnowszego filmu. Tyle tylko, że Bogusław Linda nie mógł już zagrać Franciszka Maurera.
To są wyzwania, którym sprostanie interesuje mnie szczególnie. Nie filmy z technologicznym rozmachem, potężne i obszerne, ale właśnie ascetyczne. Zastanówmy się bowiem – przecież teoretycznie przeniesienie na ekran „Wielkiego marszu” nie miało prawa się udać. Oni jedynie idą, setki kilometrów. Idą i dyskutują. To znaczy, przepraszam, jeszcze giną. Są zabijani, jeśli ktoś dostanie trzy ostrzeżenia za zatrzymywanie się.
Cokolwiek bym nie napisał o „Nagiej broni”, to i tak nie przebiję faktu, że film ten doprowadził się do zejścia się Liama Neesona i Pameli Anderson. I to naprawdę nie wygląda na związek typu socialmediowego, ale coś znacznie sensowniejszego. Czym przebić tak wspaniałą wiadomość? Chyba tym, że twórcy nowej „Nagiej broni” dokonali czegoś, co jest niemożliwe. Ten film jest zaskakująco zabawny i godnie następuje po legendarnej serii.
To jest jedna z najpotężniejszych substancji występujących we wszechświecie. Ma silne właściwości magnetyczne i odurzające, wręcz narkotyczne. Kto raz zażyje, ten będzie zadowolony i szczęśliwy. Juliusz Machulski doskonale wie jak działa sentyment.
Spójrzmy prawdzie w oczy – niewiele można uszyć z czerwonej peleryny. Niewiele dodać do prastarej, bez mała stuletniej historii o facecie, który potrafi wszystko… prawie wszystko i jest niezniszczalny, a jednak żyje w ukryciu i nie stara się podbić świata. Większość historii o Supermanie to siłą rzeczy szycie. Jednakże tak znana i jednolita opowieść to także okazja, by opowiedzieć o czymś bieżącym w sposób uniwersalny. Ideał kulturowego kodu. I tak jest w tym wypadku.
We use cookies to enhance your experience while using our website. If you are using our Services via a browser you can restrict, block or remove cookies through your web browser settings. We also use content and scripts from third parties that may use tracking technologies. You can selectively provide your consent below to allow such third party embeds. For complete information about the cookies we use, data we collect and how we process them, please check our Privacy Policy